Co na to religia

Bioterapia i radiestezja w świetle nauki Kościoła katolickiego

Bioterapia i radiestezja w świetle nauki Kościoła katolickiego

 

W związku z pytaniami, jakie napływają do mnie z różnych stron na temat medycyny naturalnej i radiestezji, wyjaśniam:

1. Ojciec Święty Jan Paweł II na pytanie znane­go mi radiestety z Lublina, czy jako praktykujący tę dziedzinę wiedzy naturalnej nie jest w sprzeczności z nauką Kościoła udzielił odpowiedzi, w której znala­zły się następujące słowa: "Jeśli to ma służyć dla do­bra ludzi, to chyba nie ma w tym nic złego, co byłoby przeciwne wierze katolickiej. Uprawianie zabobonów jest grzechem. Nie sądzę, by pan działał po tej linii, a w człowieku jest wiele możliwości i Pan Bóg nie za­bronił mu używania rozumu dla godziwych celów nieobrażających Boga".

2. Osobiście korzystam z radiestezji i różnych form medycyny naturalnej od wielu lat z pozytywnym skut­kiem. Pewne uzdolnienia radiestezyjne (wrażliwość na promieniowania) odziedziczyłem po ojcu. Traktuję je jako naturalny dar Boży, który posiada wielu ludzi w różnym stopniu nasilenia. Nie korzystanie z niego byłoby obrazą Dobrego Stwórcy - dawcy tegoż daru. Nie jest to dar nadprzyrodzony, tylko rzeczywistość ze świata natury. W minimalnym stopniu posiadają go wszyscy ludzie. Jednak tylko około 20% populacji posiada go w takim stopniu, że mogą pomagać sobie i innym ludziom. Ponieważ nie wszyscy posiadają ten dar, dlatego dla wielu nie jest to problem naukowy. A jednak dla tych 20 % ludzkości, utalentowanych bioterapeutów i radiestetów, jest to rzeczywistość wprost oczywista i poznawalna eksperymentalnie. Dla innych oczywiste mogą być pozytywne skutki ich działania.

3. Tłumaczenie skutków bioterapii jako owoców działania autosugestii (psychologiczny efekt placebo) jest niesłuszne, gdyż bioterapeuci pomagają także dzieciom i ludziom nieświadomym oraz zwierzętom. Przypisywanie ich działaniu złego ducha jest non­sensem. Zły duch działa tam, gdzie człowiek otwiera przed nim swoje serce. Nie ma dostępu do ludzi ży­jących po Bożemu.

4. Czy katolicy mogą korzystać z usług owych uzdrowicieli i radiestetów? Z pewnością tak. Wszak są to działania z wykorzystaniem naturalnych uzdolnień natury ludzkiej, danych nam przez Stwórcę dla na­szego dobra. Pewne niepokoje w tej dziedzinie wzbu­dził dekret Kongregacji Świętego Oficjum z 26 mar­ca 1942 roku, który zakazuje duchownym udzielania porad w oparciu o radiestezję. Dekret dotyczy tylko osób duchownych, a nie świeckich. Zakazuje udzie­lania „porad na temat spraw dotyczących samych osób oraz przepowiadania zdarzeń”. Chodzi więc o to, aby przy pomocy radiestezji nie penetrować w tajniki ludzkiego wnętrza, łącznie z sumieniem i w oparciu o tego rodzaju badania nie przewidywać dalszych lo­sów konkretnego człowieka. Dekret zatem nie zakazuje korzystania z radiestezji w badaniu świata rze­czy, np. w zabezpieczaniu się przed szkodliwymi dla zdrowia ciekami wodnymi czy liniami geopatycznymi. Podobnie wolno także nam, duchownym, badać sto­sowność pokarmów bądź leków. Korzystamy w tym wypadku z daru natury, a więc daru Bożego dla na­szego dobra. Omawiany dekret nie neguje i nie zaka­zuje potrzeby badań naukowych z zakresu radiestezji, a więc uznaje jej istnienie. W stosunku do duchow­nych zakaz Kościoła ma charakter dyscyplinarny. Cho­dzi o zabezpieczenie autorytetu księdza jako sługi Bo­żego, powołanego do spełniania posług religijnych. Nie można tego autorytetu nadużywać do czynności niereligijnych.

5. Czym jest owa bioterapia zwana też medycyną naturalną? Nazwą tą ogarniamy szereg form oddzia­ływania na chory organizm, aby przywrócić mu za­chwianą równowagę zdrowotną. Nie pretenduje ona do miana medycyny alternatywnej w stosunku do medycyny akademickiej. Pragnie ją tylko wspomagać i ewentualnie uzupełniać. Jest ona wcześniejsza i star­sza od swojej siostry, medycyny akademickiej, która korzysta z różnych nowoczesnych urządzeń technicz­nych. Nadal jest jednak praktykowana w wielu kra­jach świata, często w harmonijnej symbiozie z me­dycyną konwencjonalną. Tylko w naszym kraju obie te medycyny są skłócone, z pewnością ze szkodą dla obu stron, zwłaszcza dla chorych.

6. Więcej informacji na temat bioterapii i radieste­zji zamieściłem w referacie wygłoszonym na zebra­niu Towarzystwa Naukowego KUL. Ukazał się on dru­kiem pt. „Psychotronika - problem czy tajemnica?” w „Ateneum kapłańskim” (R. 79: 1987, T. 109, s. 324­334). Poświęciłem też temu tematowi rozdział II pt. „W kręgu świata widzialnego i niewidzialnego (radie­stezja i bioenergoterapia)” w mojej książce „Poznawać w świetle wiary” (Warszawa 2003, s. 37-92).

 

Prof. dr hab. Bolesław Pylak, arcybiskup lubelski - senior